Co przyniesie w budownictwie rok 2012?

Z przymrużeniem oka o budownictwie w roku 2012
Przywitanie 2012 roku już za nami, styczeń powoli wchodzi w druga połowę, a za oknami leży śnieg.

Ciągłe obserwowanie prognoz pogody, liczenie czasu, weryfikacja planów, analiza harmonogramów to codzienny chleb powszedni ludzi z branży budowlanej. Warunki atmosferyczne mają bowiem duży wpływ na przebieg inwestycji. Ale tak naprawdę to duchem napędzającym sprawny przebieg inwestycji budowlanych jest coś zupełnie innego. To wszędobylski rynek finansowy, koniunktura, czy jak kto woli przepływ pieniądza.
 
Jak będzie wyglądała branża budowlana w roku 2012? Analitycy takie pytania zadają już sobie od dawna. Wielu mówi o Euro 2012 i wpływie tej imprezy na inwestycje, inni obserwują kroczący po Europie kryzys i całą lawinę zdarzeń z nim związanych, a jeszcze inni obserwują rozwój infrastruktury drogowej czy wdrażanie przez państwo programy budowy elektrowni powodujące przepływ firm wykonawczych pomiędzy różnymi sektorami budownictwa.
Czy któreś z powyższych czynników może mieć wpływ na ceny realizacji waszego wymarzonego domku? Nie wiecie nawet jak bardzo…
 
Kilka lat temu, gdy mówiono o boomie budowlanym ceny szalały idąc błyskawicznie w górę, wszyscy budowali na potęgę i brakowało zarówno fachowców, jak i materiałów. Później nastąpił krach i ceny usług oraz materiałów „znormalniały”. Chociaż to zazwyczaj jest proces powolniejszy. Tak jak ludzie budowali domu wtedy, tak samo budują i dziś.
 
Dlaczego o tym piszę? A mianowicie chcę pokazać, że budownictwo jednorodzinne jest wyjątkowo odporne na wahania cen rynkowych. Kluczowy wpływ na ilość realizowanych budów z sektora budownictwa jednorodzinnego ma zupełnie coś innego. Jest to ilość otrzymywanych kredytów. Dzisiaj rzadko kto buduje się ze zgromadzonego kapitału, zdecydowana większość bierze kredyt na realizację domu. Dlatego kluczowe dla ilości budowanych domów będzie miało podejście banków do udzielania pożyczek. Ceny będą dopiero pochodną ilości realizacji.

W trawie piszczy, że warunki udzielania kredytów na budowę domu mają się pogorszyć. Ale czy tak będzie na pewno, czy może to znów kolejna zagrywka marketingowa finansistów, aby napędzać jak najszybciej machinę pożyczkową? Mój nos mi mówi, że to to drugie. Przecież banki nie będą chciały zrezygnować z czegoś co stanowi ich znaczną część dochodu.
Podobno organizacja Euro 2012 ma spowodować w drugiej części roku brak robót dla firm z branży budowlanej. To moim skromnym zdaniem kolejny mit. W zasadzie główne inwestycje związane z tą imprezą to stadiony, a te poza jednym już zostały wybudowane i niczego to nie zmieniło. Inwestycje drogowe tak jak były prowadzone tak dalej będą, bo na dobrej siatce dróg łączących Zachód Europy ze Wschodem zależy silnym państwom Unii Europejskiej jak Francja czy Niemcy i Euro 2012 nie ma tu nic do rzeczy, a rozwój infrastruktury to najlepszy motor rozwoju budownictwa kubaturowego.
 
Czy kryzys może zamieszać na tegorocznym rynku budowlanym w Polsce? Słowo kryzys słyszę już co najmniej od półrocza, a jak na razie opornie mu to mieszanie wychodzi.
 
Budownictwo w Polsce ma tą cechę, że przygotowanie realizacji trwa wielokroć dłużej od samego wykonawstwa. Powoduje to dużą bezwładność inwestycyjną budownictwa. Indywidualne osoby, które już zaczęły przygotowania, mają kupioną działkę i przygotowany projekt w raz z pozwoleniem, wątpliwe aby rezygnowały z budowy w obawie przed kryzysem. Zupełnie inaczej zachowują się firmy jako inwestorzy, często wielokrotnie analizując te same zagadnienia, potrafią wstrzymać inwestycje budowlane lub zupełnie z nich zrezygnować mimo poniesionych kosztów.
 
Kryzysowi dodałbym jeszcze jedną rolę. Obserwujemy ostatnio dynamiczny rozwój sieci handlowych. Trwa walka o klienta i ekspansja do nowych nie zdobytych jeszcze regionów. Gdy pozornie wszyscy biednieją, sieci handlowe nieźle się wzbogaciły na kryzysie. Rok 2012 może być się zakończyć rekordowym rozwojem budownictwa w zakresie małych i średnich obiektów handlowych. Ale czy to będzie miało wpływ na realizację waszego domku, myślę że nie.